Dlaczego warto delegować?

Ostatnio sporo myślałem na temat tego jaką rolę odgrywam we własnej firmie i dlaczego ciągle mam wrażenie, że brakuje mi czasu. Od bardzo dawna wiedziałem, że sporą część mojego dnia poświęcam na rzeczy, które teoretycznie mogli by zrobić inni.

I dopiero niedawno zdałem sobie sprawę dlaczego już dawno nie korzystam z pomocy innych oraz dlaczego zdecydowanie powinienem zacząć robić to jak najprędzej.

Dlaczego więc tego nie robiłem? Kilka przykładowych powodów:

  • Chciałem się czuć potrzebny i też wnosić coś do bieżącej pracy
  • Nie chciałem oddawać poczucia kontroli nad tym jak niektóre rzeczy będą zrobione
  • Uważałem, że zrobię coś szybciej
  • Niektóre rzeczy zrobię lepiej (i bardziej po mojemu)
  • Przekazanie niektórych obowiązków wymagałoby kosztownego wdrożenia innej osoby

Zastanówmy się krótko nad tym. Czy naprawdę, mając zespół programistów, udowodnię coś komuś pisząc kod samodzielnie? Czy poczucie kontroli nad wszystkim ma sens w rozwijającej się firmie? Czy firma w której osoba zarządzająca kontroluje każdą drobnostkę ma szansę stać się wielka? Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nie, ponieważ może być jedynie tak wielka jak podzielną uwagę ma jej właściciel / szef. Czy zrobię pewne rzeczy szybciej i lepiej? Być może! Tylko co z tego kiedy ich lista jest tak długa, że mam już zaplanowaną pracę do końca roku. Czy zespół przypadkiem nie zrobi tego szybciej (nie w godzinach pracy, ale w dniach kalendarzowych) korzystając z chwil kiedy akurat nie pracujemy dla klienta? I czy skoro zatrudniam specjalistów, to czy naprawdę zrobią to gorzej ode mnie? Te argumenty, łatwo obalić.

Jeśli chodzi o kosztowne wdrożenie... trudno zignorować ten problem. Pytanie jednak brzmi, czy bardziej kosztowne nie jest zajmowanie mojego umysłu sprawami, które może zrobić co najmniej kilka osób? Jak firma ma się rozwijać kiedy ja jestem zajęty pracą, która musi być zrobiona teraz? Moja praca, nie powinna być związana z tym co musi być zrobione, ale z tym co będzie pomagało jej się rozwijać. Oczywiście, aby osiągnąć swoje firmowe cele, pewne rzeczy będę musiał zrobić. Ale nie mogą to być rzeczy wynikające z podstawowych potrzeb, które niezaspokojone wpływają na pracę całego zespołu w krótkim terminie.

Doszedłem więc do wniosku, że zdecydowanie warto poświęcić kilka razy nawet więcej czasu niż wymagałoby zrobienie czegoś samemu, aby w dłuższym terminie zyskać przestrzeń na podejmowaine nowych wyzwań i rozwijanie biznesu, a nie tylko utrzymywanie go nad powierzchnią wody.

"Only do what only you can do"

Delegowanie daje nie tylko przestrzeń. Wiążą się z nim również inne korzyści:

  • systematyzujesz jak wykonywać pewne operacje, aby być w stanie je przekazać innym (czyli formalizujesz wiedzę lub procesy)
  • rzucasz ludziom wyzwania - pozwalasz im się rozwijać, sprawiasz, że czują się potrzebni - a jednocześnie sam zyskujesz więcej czasu na własne wyzwania (Win-Win)
  • robisz sobie przestrzeń na załatwienie spraw, które czekały od dawna
  • sprawiasz, że mimo większego ogólnego kosztu - więcej rzeczy zostaje zrobione (więc firma korzysta)
  • pozbywając się rytunowych obowiązków - możesz generować ambitne pomysły na które normalnie nie było by czasu

A teraz mała refleksja. Kiedy o tym wszystkim myślałem, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę większość przełomowych momentów w rozwoju firmy była związana z delegowaniem. Pierwszym kamieniem milowym, było zatrudnienie pierwszych współpracowników. Zdelegowałem wtedy część zadań programistycznych na innych, sam pozostając aktywnym programistą. Kiedy zrobiła się nas spora grupka (8 osób w kilka miesięcy) i przestałem (co z moim ówczesnym doświadczeniem nie powinno dziwić) być w stanie ogarnąć wszystko co się działo w firmie, podzieliłem firmę na dwa zespoły i wybrałem dwie osoby na Team Leaderów. Oczywiście, z każdym krokiem napotykaliśmy się na nowe wyzwania. Najpierw - nigdy wcześniej nie zatrudniałem ludzi. Później - nigdy wcześniej nie zatrudniałem i nie kontrolowałem ludzi, którzy byli odpowiedzialni za inne osoby. Delegowanie zawsze niesie za sobą wyzwanie, ponieważ trzeba oddać kontrolę innym, a następnie wspomagać ich w tym, aby sobie poradzili. Ja również korzystałem ze wsparcia innych osób, ale o tym kiedy indziej.

Moje przemyślenia potwierdził Kamil Cebulski na swoim blogu pisząc o Robieniu światowych firm i produktów:

"Często powtarzam, że w rozwoju biznesu trafiamy na dwie bariery. Pierwszą jest umiejętność delegowania zajęć. Jest to trudne jednak niezbędne do wzrostu firmy. Drugą jest umiejętności nauczania innych osób, aby potrafiły delegować zajęcia, gdyż w miarę rozwoju struktury niemożliwym jest, aby samemu delegować pracę."

Fakt jednak pozostaje taki, za każdym razem kiedy zaczynam delegować więcej zadań - pojawiają się nowe wyzwania. Praca staje się ciekawsza a firma idzie do przodu. Zatem, dlaczego przez tak długi czas tego nie robiłem?

Odpowiedź jest dosyć prosta, ale przyznam, że lekko się przeraziłem kiedy sobie to uświadomiłem. Robienie tych wszystkich rzeczy samemu - było wygodne i komfortowe. Zamknąłem się w swojej strefie komfortu przez co tak naprawdę, zamiast pomagać firmie (robiąc lepiej, szybciej, po mojemu) tak naprawdę jej szkodziłem, bo odcinałem ją od jedynego zasobu, który nie powinien być zawalony bieżącą pracą - swojego mózgu. I nie, nie chcę przez to powiedzieć, że mój geniusz to jedyny powód dla którego firma się rozwija. Mamy sporo talentów w zespole, ale te talenty powinny być wykorzystywane w najlepszy możliwy sposób. A kiedy jestem zawalony i zestresowany wyrabianiem się z pracą bieżącą, nie mam czasu skupić się nad tym jak najlepiej wykorzystać czas innych.

Ciekawe wydaje się też to, że to co można wyczytać w wielu książkach na temat rozwoju osobistego ma również przełożenie na rozwój biznesu. A konkretniej, mówię o wychodzeniu ze strefy komfortu. Chwilę się tam zasiedziałem. Czas wyjść na zewnątrz i po raz kolejny wskoczyć na nowy level. Do roboty! :-)


comments powered by Disqus